Springfield i Alaska
Alaska – mekka każdego takiego jak Homer. Tak nastawiony kieruje całą rodzinę do tego stanu. Przedtem jednak trzymają się kurczowo każdego wolnego pokoju, jaki zdołają znaleźć. Bart upija się i wypomina Homerowi wszystkie złe czyny, jakie zrobił mu. Meggie jest również wściekła na ojca, podobnie jak Lisa. Tylko Marge jako tako trzyma się i postanawia nie przeciwstawiać mu się jak reszta rodziny. Ale to nie jest łatwe – Homer uważa, że jest najmądrzejszy i tylko jego dyktando może uratować wszystkim życie. Tak więc jadą na Alaskę, w miejsce, gdzie nikt nie pyta cię o świadectwo ze szkoły średniej. To według Homera najatrakcyjniejsza cecha tego stanu. I tam jest mu dobrze, nie chce się stamtąd ruszać. Ale rodzina dowiaduje się, że w mieście, gdzie stało Springfield ma powstać Drugi Wielki Kanion i ma być wielką rodzinną atrakcją. Wynika z tego, że rząd chce zwyczajnie zmieść z powierzchni ziemi to miasto. Marge się na to nie godzi i chce wracać uratować miasto, ale Homerowi się to nie widzi, więc idzie do centrum do jakiegoś baru i co nieco wypić. Kiedy wraca, okazuje się, że Marge pojechała sama z dziećmi, a jego zostawili. W Homerze odzywa się duma i dobre serce – jedzie za nimi. Springfield jest całkowicie odcięte od świata i niedługo zostanie wysadzone w powietrze. Marge wraz z Bartem, Lisą i Maggie chcą temu zapobiec. Jednak zostają złapani i odesłani z powrotem do zamkniętego miasta. Wszystko w rękach Homera. Ten ledwo, bo ledwo dostaje się do miasta i zamiast naprawiać sytuację, znowu ją psuje i to podwójnie. Zrzucona bomba ma na liczniku pięć minut, a Homer jest zrozpaczony, bo niczego nie osiągnął w życiu i nikt, rodzina zwłaszcza, nie chce z nim rozmawiać. Wtedy dostaje objawienia i zostają udzielone mu wskazówki, co ma zrobić. Wsiada ma motor, bierze bombę pod pachę i jedzie po swojego syna. Ten początkowo nie chce z nim rozmawiać, ale kiedy Homer mówi, że da mu potrzymać bombę, zgadza się od razu ze swoim uśmiechem na twarzy. Udaje im się wyrzucić bombę poza obszar kapsuły i wszyscy są szczęśliwi. Wtedy pojawia się przywódca EPA i chce zabić Homera, ale Maggie ze swoją butelką ratuje ich. Homer z Marge odjeżdżają zakochani na motorku, Lisa idzie na lody ze swoim nowym chłopakiem, a Bart i Maggie są zadowoleni z porządku, jaki został przywrócony. Film się końcu, wszyscy są szczęśliwi, a Simpsonowie już nie muszą się obawiać publicznego powieszenia.
Kyle, Stan, Kenny i Cartman to prawdziwi przyjaciele. Zawsze i wszędzie chodzą razem. Kyle pochodzi z religijnej rodziny, ale zbudowanej na żydowskiej wierze, co nie jest dla niego łatwe. Stan jest typowym przedstawicielem dobrego dziecka, które ma trochę oleju w głowie, jest pomysłowe i właściwie można go uznać za kogoś w rodzaju przewodnika czwórki. Kenny pochodzi z kolei z biednej rodziny, gdzie ojciec non stop pije, a matka nic nie może na to poradzić. Mieszka w brudny, zaniedbanym domu, pokój ma naprawdę obskurny, a spod jego kaptura, gdzie ukrywa się głowa, nie słychać nic. Podobno, jak sądzą twórcy, to właśnie on wypowiada najwięcej przekleństw, ale tylko ci, którzy oglądają South Park od dawna, potrafią się wsłuchać i wyczytać z tego bełkotu treść. I ostatni, najbardziej kontrowersyjny ze wszystkich dzieciaków to Cartman. Spasiony, gruby, rozpieszczony, zdeprawowany – to tylko niektóre określenia, które zamykają jego osobowość. Jego matka wychowuje go samotnie, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie wie, kim jest ojciec. Podobno gra ona w niemieckich pornosach. Te cztery różne osobowości niedługo będą miały ręce pełne roboty. Oto kolejny, zwykły dzień w małym miasteczku South Park. Nic nie zapowiada, że cokolwiek ma się tu wydarzyć poza zenitem i zachodem. Wszyscy strząsają śnieg ze swoich samochodów, ulicami krążą ludzie, nic a nic nie ma tu nowego. I oto idzie sobie Stan do pracy do swojej mamy i prosi o kilka dolarów na seans jego ulubionego programu, którego kinowa wersja właśnie zawitała do miasta. Mama z uśmiechem daje mu i cieszy się, jakiego to dobrego chłopaka wychowała. Stan idzie po swojego kolegę Kyla, by poszedł z nim do kina. Ten z kolei zmuszony jest opiekować się swoim młodszym bratem, więc bierze go ze sobą. We trójkę, a właściwie małą czwórkę, zachodzą po Kennyego, który akurat miał odłożonych pare bagsów, więc postanawia iść z nimi. I pozostał jeszcze Cartman, którego zazwyczaj bardzo ciężko wyciągnąć sprzed telewizora. Teraz, gdy widzi swoich przyjaciół i wyciągnięty w jego stronę bilet, zeskakuje z sofy i razem z nimi z uśmiechem i śpiewem na ustach udają się do kina. “Terrance i Philip – Dupy w Ogniu” – oto tytuł bajki. Kiedy proszą o bilety do kina, kasjer odmawia – to film od osiemnastu lat. Jako że film “Tarrance i Philip” jest dla pełnoletnich widzów, chłopcy muszą kombinować. Już mają się poddawać, kiedy Stan wpada na pewien pomysł. Stawiają bezdomnemu flaszkę, a ten ma iść z nimi jako opiekun. Zadowoleni chłopcy siadają w pierwszym rzędzie i cieszą się tym, co ich czeka. Film się rozpoczyna, a już po pierwszych minutach pierwsi widzowie opuszczają salę kinową. Wszyscy uważają, że to wielki chłam. Na ekranie kina sypią się przekleństwa, wulgaryzmy, tak skombinowane, że ich wymówienie za pierwszym razem jest bardzo trudne. Mijają dwie godziny. Chłopcy zadowoleni wychodzą z kina i postanawiają – chcą być tacy jak Tarrance i Philip. Każdemu, kto im się napatoczy, rzuczają olbrzymią dawkę bluzgów. Idą nad staw, gdzie ich rówieśnicy jeżdżą na łyżwach i świetnie się bawią. Kiedy chłopaki sygnalizują, że byli na zakazanym filmie, wokół nich rozpętuje się magnes zainteresowania. Chłopcy chwalą się swoimi nowymi umiejętnościami oratorskimi, a wszyscy wkoło są podekscytowani i postanawiają iść na seans. Cartman rzuca Kenny’emu od niechcenia, że go nienawidzi.
Pierwsza akcja zaczyna się rozpętywać, kiedy T1000 dociera do Johna Connora. Ten dowiadując się, że poszukuje go jakiś policjant, ucieka i w korytarzu klubu przeznaczonym tylko dla personelu natyka się na Terminatora znanego z pierwszej części. I wtedy nie wie, co robić, ale kiedy rozpoczyna się bitwa, wie, że Terminator znany z pierwszej części stoi po jego stronie, a policjant chce go zamordować. Rozpoczyna się walka jednego robota z drugim, ściany się kruszą pod ich ciężarem, aż w końcu T1000 wyrzuca drugiego robota za okno i kontynuje poszukiwania Connora. Ten już siedzi na własnym motorze i ucieka, ale T1000 porywa TIRa bez przyczepy i rozpoczyna pościg. Connor wjeżdża do odpływu ściekowego, a za chwilę wpada do niego wściekle rozpędzony TIR. Teraz liczą się każde sekundy, Connor musi wykazać się refleksem i sprytem. Ale gdyby nie Terminator, na pewno by zginął, ale ten w ostatniej dosłownie minucie dociera do niego i ratuje z opresji, T1000 zostawiając daleko w tyle. Kiedy Connor dowiaduje się, że jest zdolny wydawać rozkary robotowi, bardzo się cieszy, ale kiedy dowiaduje się, że jego matka jest w niebezpieczeństwie, postanawia ją odbić. Terminator i T1000 spotykają się w ostatniej walce. Najpierw spotykają się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie John postanowił odbić swoją matkę. Wszyscy o mały włos giną, ale udaje im się uciec. Drugie spotkanie następuje w firmie, która zajmuje się rozwojem Skynetu – systemu, który zaatakuje ludzkość zaraz po jego uruchomieniu. Tam John wraz ze swoją matką i Terminatorem pokonują całe dziesiątki policjantów i uciekają przed jednym T1000. Po bardzo widowiskowym pościgu docierają do hurtowni żelaza, gdzie roztopiona magma leje się wszędzie. John ucieka, Terminator toczy nierówną walkę z T1000 i przegrywa na tyle, że musi się na jakiś czas wyłączyć i przejść na zasilanie awaryjne. T1000 o mały włos nie dopada Johna, ale Terminator spycha go do ogromnego kotła z magmą, gdzie ginie. Potem wyrzucają wszystkie szczątki, które miały związek ze Skynetem, by zapobiec nadciągającej wojnie. Na samym końcu Terminator musi się zabić, co Connor początkowo przyjmuje z ogromną niechęcią. Ale nic z tego – jego zaprogramowany system musi wykonać zadanie. I Terminator odchodzi na zawsze.